Słoń – [03/17] – Teatr Anatomiczny | Prod. Got Barss

W górę rogi! Na kanale Brain Dead Familia już jest nowa wrzuta – “Słoń – [03/17] – Teatr Anatomiczny | Prod. Got Barss

Bezpośredni odsłuch

Jaram się!

  1. Nawiązujesz do zbrodniczych systemów a pokazujesz twarz z BOR w klipie jakiegoś rusko mongoła co promuje ZSRR, brawo za hipokryzję.

  2. Nie czaje bo huj wchodza tu osoby ktore nie trawią tworczosci Wojtka I daja lapy w dół , nie czaisz OCB nie wchodz , proste

  3. Panie i Panowie. Dziewczęta i chłopcy. Nie bójcie się, podejdźcie bliżej. Za moment rozpocznie się spektakl inny niż wszystkie. Zanurzymy się w odmętach prawdy na temat ludzkiej natury. Oskórujemy waszą słabość i próżność. Wypatroszymy to, czego nie widzicie i to, czego nie chcecie widzieć. A wszystko pod bacznym okiem mistrza ceremonii. Jednego, jedynego, niepowtarzalnego Mutylatora

    [Zwrotka 1]
    Wyruszam w głąb psychiki, na siłę wbijam w nią palce
    Nabrzmiałe wrzody pękają, posoka spływa po masce
    Z widowni słychać owację, kurtyna, czas zacząć show
    Fakty są podłe i kryją się w mroku jak Karol Kot
    Nad salą swąd się unosi, to czysta prawda tak zionie
    Biorę ją dzisiaj pod skalpel, na twarz jej zakładam worek
    Mówią, że diabła mam w sobie, szczerze mnie śmieszy ich płacz
    Zapraszam na wiwisekcję ludzkich perwersji i skaz
    Na pierwszy plan wezmę Auschwitz, nieludzki odór i wapno
    Ciała jak śmieci, upchnięte do rowów spycharką
    Ciągnie się ponury warkocz tych, co ginęli tam hurtem
    Gestapo, gwałcąc kobiety, nie odpuścili staruszce
    Więzienie Tuol Sleng, S-21, jak wolisz
    Obraz żołnierza jak tłucze o drzewo dzieckiem zza głowy
    Czerwoni Khmerzy w Kambodży, w Rwandzie Tutsi i Hutu
    Wymordowane rodziny przykryte dywanem szczurów
    To tylko drobinka brudu, dosłownie szczypta z naparstka
    Na główce szpilki się zmieści cała Nankińska masakra
    Popatrz się z bliska, zapraszam, możecie podejść, podziwiać
    Prawdę tak zimną, jak śmierć, którą przyniosła Kołyma

    [Refren]
    To anatomiczny teatr, to anatomiczny teatr
    To anatomiczny teatr, zbawienia nie ma
    Pierwotny strach, jak żmija wije się w trzewiach
    Nie ma dokąd uciekać, to anatomiczny teatr

    [Zwrotka 2]
    Wypływa muł z oczodołów, rozgniata mózg imadło
    Twoją harmonię wewnętrzną zakłócę ruskim snuff-porn
    W pokoju nóż i wiadro, obraz katorgi, rzeźnia
    Oskórowana studentka w jednym z krakowskich mieszkań
    Tak jak kornik wwiercam się w twój spokój psychiczny
    Chore jednostki to sępy krążące wokół złych myśli
    Kazimierz Polus i inni, Henryk Kukuła, Karl Denke
    Przy Kolanowskim Joker mi przypomina harcerkę
    Ujadam wściekle jak Cerber, szaleje sala, aż miło
    Nie cały świat to ściek, jest jeszcze zabawa, wino
    Zahacz o karnawał w Rio, lambada, upał i dancing
    Shemale z AIDS, GHB, wycięte płuca i nerki
    Light Blue lub Givenchy nie zatuszują rozkładu
    Wśród much Bogdan Arnold siedzi na swym poddaszu
    Portret pełen koszmarów, w powietrzu aromat zwłok
    To całe odium przelewam na papier jak polaroid

    [Refren]
    To anatomiczny teatr, to anatomiczny teatr
    To anatomiczny teatr, zbawienia nie ma
    Pierwotny strach, jak żmija wije się w trzewiach
    Nie ma dokąd uciekać, to anatomiczny teatr

    [Zwrotka 3]
    Trzecia planeta od Słońca, latający psychiatryk
    Dechami zabij dziś okna, a drzwi na trzy zamki zamknij
    Prawda jest gorzka i wciągam ją przez zwinięty cyrograf
    Widownia kocha jak bluzgam, a w szale krwawią mi nozdrza
    Ludzkość jest podła, w powietrzu wisi smród i rozkład
    Porwana Bułgarka płacze, gdy widzi chuj tirowca
    Poczuj jej ból i rozpacz, pięć dni ją męczył sutener
    Wygoogluj stadion w Prisztinie – pięć tysięcy sukienek
    Postrzegam świat jak kuwetę, trochę gówna i piachu
    Polityka jest kurwą, a śmierć to córka dyktatur
    Jeśli Bóg patrzy na dół, ciekawe co czuje w trzewiach
    Widząc wianuszek z dzieci spętanych drutem do drzewa

    [Refren]
    To anatomiczny teatr, to anatomiczny teatr
    To anatomiczny teatr, zbawienia nie ma
    Pierwotny strach, jak żmija wije się w trzewiach
    Nie ma dokąd uciekać, to anatomiczny teatr

  4. Czy tylko ja jestem tak pojebany że sprawdziłem wszystkie zwroty w piosence których byłem ciekaw takie jak np kolyma, więzienie tuol sleng, cerberus czy trzy nazwiska Polskich seryjnych morderców?

  5. Anatomiczny teatr to zrobili Ukraińcy na wołyniu polskim kobietom w ciąży i dzieciom 🙁 polecam poczytać

  6. Wyruszam w głąb psychiki, na siłę wbijam w nią palce
    Nabrzmiałe wrzody pękają, posoka spływa po masce
    Z widowni słychać owację, kurtyna, czas zacząć show
    Fakty są podłe i kryją się w mroku jak Karol Kot
    Nad salą swąd się unosi, to czysta prawda tak zionie
    Biorę ją dzisiaj pod skalpel, na twarz jej zakładam worek
    Mówią, że diabła mam w sobie, szczerze mnie śmieszy ich płacz
    Zapraszam na wiwisekcję ludzkich perwersji i skaz
    Na pierwszy plan wezmę Auschwitz, nieludzki odór i wapno
    Ciała jak śmieci, upchnięte do rowów spycharką
    Ciągnie się ponury warkocz tych, co ginęli tam hurtem
    Gestapo, gwałcąc kobiety, nie odpuścili staruszce
    Więzienie Tuol Sleng, S-21, jak wolisz
    Obraz żołnierza jak tłucze o drzewo dzieckiem zza głowy
    Czerwoni Khmerzy w Kambodży, w Rwandzie Tutsi i Hutu
    Wymordowane rodziny przykryte dywanem szczurów
    To tylko drobinka brudu, dosłownie szczypta z naparstka
    Na główce szpilki się zmieści cała Nankińska masakra
    Popatrz się z bliska, zapraszam, możecie podejść, podziwiać
    Prawdę tak zimną, jak śmierć, którą przyniosła kołyma

    [Refren]
    To anatomiczny teatr, to anatomiczny teatr
    To anatomiczny teatr, zbawienia nie ma
    Pierwotny strach, jak żmija wije się w trzewiach
    Nie ma dokąd uciekać, to anatomiczny teatr

  7. ktoś może pamięta tytuł kawłka autorstwa Słonia, w którym " opowiada " o kilku opowieściach, w których między innymi jest motyw ćpuna umierającego z powodu pęknięcia wrzoda żołądka ? ( druga opowieść w tej samej piosence jest o nakryciu kościelnego na jeb** trupów ;] )

  8. Panie i Panowie. Dziewczęta i chłopcy. Nie bójcie się, podejdźcie bliżej. Za moment rozpocznie się spektakl inny niż wszystkie. Zanurzymy się w odmętach prawdy na temat ludzkiej natury. Oskórujemy waszą słabość i próżność. Wypatroszymy to, czego nie widzicie i to, czego nie chcecie widzieć. A wszystko pod bacznym okiem mistrza ceremonii. Jednego, jedynego, niepowtarzalnego Mutylatora

    [Zwrotka 1]
    Wyruszam w głąb psychiki, na siłę wbijam w nią palce
    Nabrzmiałe wrzody pękają, posoka spływa po masce
    Z widowni słychać owację, kurtyna, czas zacząć show
    Fakty są podłe i kryją się w mroku jak Karol Kot
    Nad salą swąd się unosi, to czysta prawda tak zionie
    Biorę ją dzisiaj pod skalpel, na twarz jej zakładam worek
    Mówią, że diabła mam w sobie, szczerze mnie śmieszy ich płacz
    Zapraszam na wiwisekcję ludzkich perwersji i skaz
    Na pierwszy plan wezmę Auschwitz, nieludzki odór i wapno
    Ciała jak śmieci, upchnięte do rowów spycharką
    Ciągnie się ponury warkocz tych, co ginęli tam hurtem
    Gestapo, gwałcąc kobiety, nie odpuścili staruszce
    Więzienie Tuol Sleng, S-21, jak wolisz
    Obraz żołnierza jak tłucze o drzewo dzieckiem zza głowy
    Czerwoni Khmerzy w Kambodży, w Rwandzie Tutsi i Hutu
    Wymordowane rodziny przykryte dywanem szczurów
    To tylko drobinka brudu, dosłownie szczypta z naparstka
    Na główce szpilki się zmieści cała Nankińska masakra
    Popatrz się z bliska, zapraszam, możecie podejść, podziwiać
    Prawdę tak zimną, jak śmierć, którą przyniosła kołyma

    [Refren]
    To anatomiczny teatr, to anatomiczny teatr
    To anatomiczny teatr, zbawienia nie ma
    Pierwotny strach, jak żmija wije się w trzewiach
    Nie ma dokąd uciekać, to anatomiczny teatr

    [Zwrotka 2]
    Wypływa muł z oczodołów, rozgniata mózg imadło
    Twoją harmonię wewnętrzną zakłócę ruskim snuff-porn
    W pokoju nóż i wiadro, obraz katorgi, rzeźnia
    Oskórowana studentka w jednym z krakowskich mieszkań
    Tak jak kornik wwiercam się w twój spokój psychiczny
    Chore jednostki to sępy krążące wokół złych myśli
    Kazimierz Polus i inni, Henryk Kukuła, Karl Denke
    Przy Kolanowskim Joker mi przypomina harcerkę
    Ujadam wściekle jak Cerber, szaleje sala, aż miło
    Nie cały świat to ściek, jest jeszcze zabawa, wino
    Zahacz o karnawał w Rio, lambada, upał i dancing
    Shemale z AIDS, GHB, wycięte płuca i nerki
    Light Blue lub Givenchy nie zatuszują rozkładu
    Wśród much Bogdan Arnold siedzi na swym poddaszu
    Portret pełen koszmarów, w powietrzu aromat zwłok
    To całe odium przelewam na papier jak polaroid

    [Refren]
    To anatomiczny teatr, to anatomiczny teatr
    To anatomiczny teatr, zbawienia nie ma
    Pierwotny strach, jak żmija wije się w trzewiach
    Nie ma dokąd uciekać, to anatomiczny teatr

    [Zwrotka 3]
    Trzecia planeta od Słońca, latający psychiatryk
    Dechami zabij dziś okna, a drzwi na trzy zamki zamknij
    Prawda jest gorzka i wciągam ją przez zwinięty cyrograf
    Widownia kocha jak bluzgam, a w szale krwawią mi nozdrza
    Ludzkość jest podła, w powietrzu wisi smród i rozkład
    Porwana Bułgarka płacze, gdy widzi chuj tirowca
    Poczuj jej ból i rozpacz, pięć dni ją męczył sutener
    Wygoogluj stadion w Prisztinie – pięć tysięcy sukienek
    Postrzegam świat jak kuwetę, trochę gówna i piachu
    Polityka jest kurwą, a śmierć to córka dyktatur
    Jeśli Bóg patrzy na dół, ciekawe co czuje w trzewiach
    Widząc wianuszek z dzieci spętanych drutem do drzewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz też