A.J.K.S. – A_B_0 (120)

No dalej, popatrz na mnie teraz, to frustrat, co ciągle się wydziera
Rozdmuchana afera, zapisana w decybelach
Codzienność wjebała w kierat, ciągnę cały syf za sobą
Inkarnacja zera czy wizjoner równy bogom?

Pewnie nie dociera, bo to osobista historia
Od szczytu aż po samo dno, dam ci się poznać
I wiem, że są też tacy, co kumają o co chodzi
Alkohol i tabletki, długi sen, tak to się robi

Żeby diabłom zaszkodzić, co wiją gniazdo w mózgu
Za parawanem bluzgów ukrywam stado smutku
I pomalutku swój życiorys piszę na pętlach
Modliłem się do stwórcy – ten się nigdy nie przypętał

I niech będzie przeklęta wiedźma, co uszyła życie
Jej śmiech mnie opętał, kurwa, ciągle go słyszę
I czuję smród tych ran, a w nie powbijano haki
Mówią mi, że jestem kimś, wolałbym już być nijaki

Zgubiłem odpowiedzialność za samego siebie
Dlatego bardzo często kończę wieczór z morda w chlewie
To horror, w potrzebie nikt nie przyszedł, a jebie
Mnie to, bo do ciebie już mam dystans jak nie wiem co

Promuję zło, bo niszczę te kanony piękna
Panienka majętna co nęci i wkręca
Popękane serca – temat mi dobrze znany
Zapisany we wzorach, kurwa, podrapanej ściany

Znasz te stany, kiedy nie wiesz co będzie z tobą?
Tak pojebany, sam na sam ze swoja głową
Bo hardcore’owo może brzmię jedynie na głośnikach
W rzeczywistości to zakompleksiona, głupia cipa

Spada autorytet? A w dupie mam renomę
Przynajmniej nie udaję, że Don Vito Corleone
A stracone nadzieje jednak dają dużą siłę
Lepiej nie mieć gdzie wracać niż tęsknić – powiedz – czy się mylę ?

REF :
Żyję schowany w sobie, nawet ja się już nie dowiem
Co kryją moje sny – te żyją pod ciężarem powiek
A słowo „człowiek”, powiedz, jeszcze mi pasuje?
Gdy gryzę i drapię, obrażam i pluję?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *