Ambro Fiszoski & Sekta – Gerwazy

Sześć stóp w dół, dzielę skurwieli na pół
Droga stoi pusta, wypaliłem dziewięć wrót
Dwanaście miesięcy w roku jazda, potem wróć
Przepłynąłem ogień, wyszedłem jak Winnetou

Moje słowo to mur beton
Chuja ma do tego czy się zmienia sezon
Ja tego nie nagrywam, tylko biję rekord
Zanim to powtórzysz (?) detoks
Nie ma tego ruszyć jak, to dla Ciebie Giewont
Zapłaciłem tyle, że już tego nie docenią
Reszta jak Aperol – musiałem to popić setą
Nic mi nie powiedzą, ty, bo niczego nie wiеdzą
(Kurwa, kumasz?)
Bo to jest show, oni grają jak Truman
Ja przestawiłem im dwiе litery jak pół wpierdolu by dobiła ich duma
Ja noszę ten gaz, ale Ty to ten tuman
Wejdź mi na pal i się nabij jak Tuhaj
Bo byłeś (?) zanim była pucha
Daję Ci drzwi, ale nie dam Ci klucza

Ważę losy tego cyrku, żeby ocenić ile mi zapłacą
Kiedy ich zmielę w łapach, a nie młynku, nie mogę tego już nazwać pracą
Kocham szlachtowanie rynku, oni nie wiedzą gdzie mnie nie zobaczą
Depczę po piętach, ale bez wysiłku, mordo, ja tylko buta kładę na to

Upuściliśmy Soplicy parę kropel na Żol
Za mordę co mi się wyhuśtała, ja przysięgałem nie dać za wygraną
I obietnicy zamierzam dotrzymać, choćby tych skurwysynów bronił anioł
(Ja już nie potrafię inaczej pisać)
Nawet jak mnie nie czeka za to starość

(A-ale to nic nie zmienia)
Nie mam nic
(A-ale to nic nie zmienia)
Chodzę jak metal i dzwonię jak czekan
Kied-dy ląduję na hełmach, do tego leci “Pantera”
I idę śladami (?), wracają kompani z piekła
Do niego wysyłam teraz
Ciebie jak (?) wahania, bo to co daje ta scena, wpływu nie wywiera
Cały ten bród pod skórą, ja nie mogę tego wypierać
(Rozumiesz, mordo?)
Liczę na ludzką chciwość, nie cud, to się zgadza w numerach
(Ty, to się zgadza)
Bo ja się poznałem na ludziach bez jedzenia soli i chleba
(Wiesz jak)
Teraz wystarczy się dalej nie dać zajebać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *