Floral Bugs – Mamed Khalidov

(Zwrotka 1)
Ch艂opaki kochaj膮 zwierz臋ta, a pierdol膮 psy i kt贸ry niby jest z艂y?
Je艣li co艣 zrobi艂, to po to, by 偶y膰, je艣li co艣 zrobi艂, to po to, by by膰
Kopa艂e艣 jak kundla, si臋 nauczy艂 gry藕膰, oplu艂e艣 po butach, to zlizujesz syf
Betonowa d偶ungla, gdzie stalowe k艂y, metalowa k艂贸dka, co zamyka sny
Pisz臋 jako obserwator, bo widzia艂em tych ch艂opak贸w, kt贸rzy pozdzierali pi臋艣ci
Pisz臋 jako obserwator, bo zna艂em dw贸jk臋 ziomali – jeden za膰pa艂 si臋, drugi powiesi艂
Pisz臋 jako obserwator, bo widzia艂em tych ch艂opak贸w, co si臋 nie widzieli z tat膮 wieki
Pisz臋 jako obserwator, brudnych ulic, tanich pet贸w i zdenerwowanych dzieci
St膮pam jak Mamed Khalidov – niech podw贸rka za tym id膮
I z dobrych dom贸w niech id膮 te偶, jeste艣my r贸wni, wiesz, co jest pi臋膰
Wkurwia mnie system i 偶e si臋 boj膮, gdy widz膮 policj臋
Zostaw dzieciaki, one s膮 niewinne, popatrz po oczach, ju偶 widzia艂y krzywd臋 (Oh)
Nienawi艣膰 za kolor sk贸ry? Nienawi艣膰 za orientacj臋?
Nienawi艣膰 za pochodzenie? Nienawi艣膰 za inn膮 ras臋?
Nienawi艣膰 za inn膮 racj臋? Nienawi艣膰 za inn膮 nacj臋?
Co drugi nie zmru偶y艂 tu oka i serce zamkni臋te, oczy otwarte (Bugs)

(Refren)
Ile b臋d臋 na tym 艣wiecie dalej ogl膮da艂 nienawi艣膰?
Wszystkich nas nie wybijecie, wszystkich nie uda si臋 sp艂awi膰
Ile razy na tym 艣wiecie bracia zabijali braci?
Znowu wi臋zie艅 nienawi艣ci, b艂y艣nie niczym p艂omie艅 racy

(Zwrotka 2)
Moja ekipa wszyscy na dresowo, a witaj膮 zawsze z u艣miechem si臋 z lud藕mi
Bo licz膮 si臋 ludzie, co z otwart膮 g艂ow膮 podchodz膮 do 偶ycia, a nie ludzie pu艣ci
Bo licz膮 si臋 inne warto艣ci, ni偶 to co poka偶esz im na Instagramie
Czy pomo偶esz swoim w potrzebie i czy na dzie艅 matki pami臋tasz, 偶eby z艂o偶y膰 偶yczenia mamie
Do maksa mam, ziom, wyjebane na typ贸w zawistnych, na tych z nienawi艣ci膮
I kim, kurwa, jeste艣, 偶eby by膰 wyroczni膮 i stawia膰 pytanie, czy to dalej hip-hop?
Tu liczy si臋 real talk, tu liczy si臋, ziom, autentyczno艣膰, a nie, ile wypi艂e艣 i z jak膮 dziwk膮
Siadam do kolacji z rodzin膮 i wyci膮艂em dawno ze s艂ownika s艂owo “inno艣膰”
Napatrzy艂em si臋 na przemoc, napatrzy艂em na nienawi艣膰
I przera偶a ci膮gle mnie zgni艂a 艣wiadomo艣膰, ile im potrzeba, by zabi膰
Napatrzy艂em si臋 na niemoc, napatrzy艂em si臋 na zawi艣膰
I wiem to ju偶 dobrze, 偶e to cechy ludzi, kt贸rzy s膮 najzwyczajniej s艂abi (Oh)
St膮pam jak Mamed Khalidov, bo id臋 po swoje, mimo przeciwno艣ci
I robi臋, co czuj臋, a nic pod publik臋, to wszystko prawdziwe i bez zb臋dnych rozkmin
Bez ich kalkulacji, co wolno powiedzie膰, a co lepiej b臋dzie przemilcze膰
I w艂a艣nie dlatego po ka偶dym numerze masz ciary na sk贸rze i naciskasz replay (Bugs)

(Refren)
Ile b臋d臋 na tym 艣wiecie dalej ogl膮da艂 nienawi艣膰?
Wszystkich nas nie wybijecie, wszystkich nie uda si臋 sp艂awi膰
Ile razy na tym 艣wiecie bracia zabijali braci?
Znowu wi臋zie艅 nienawi艣ci, b艂y艣nie niczym p艂omie艅 racy

Dodaj komentarz

Tw贸j adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola s膮 oznaczone *