Krvavy – Co czu艂a艣 Kochana II (Kr贸l Olch)

Surowa jest kora, kt贸ra obleka ludzki umys艂
Porasta coraz g臋艣ciej rozpacz bezdomno艣ci duszy
Ga艂臋zie suche zacz臋艂y kruszy膰 si臋 bezwiednie
I mimo 偶e tu jeste艣, to znowu nie ma ciebie

艢wiat lubi nas upadla膰- sami si臋 w nim upadlamy
Gdy przy pod艂odze serce bije w rytm kompanii karnych
Pakuj臋 sobie w g艂ow臋 chorob臋, co psuje li艣cie
I chcia艂bym z tego wyj艣膰 jak przebija si臋 przebi艣nieg

Ale ci膮gle, masochistycznie, wbijam sobie gwo藕dzie

Przebieraj膮c w my艣lach, kiedy z tego wyrosn臋
To nie takie proste, bo w mroku przyzwyczaje艅
Wierzbowe wici rozkruszaj膮 najtwardsz膮 ska艂臋

Gruba tafla lodu a pod spodem tylko otch艂a艅
Z perspektywy olszyn tak cz艂owiek wygl膮da
Las na granicy 艣wiat贸w rozci膮ga swe korzenie

Ziemia i woda jak ludzkie szcz臋艣cie, zapomnienie

(Refren)

M贸j Bo偶e, m贸j Diable, patrz tam gdzie ciemno
Kr贸l Olch ma c贸rki, chc膮 bawi膰 si臋 ze mn膮
Le艣ny Pan, co go wrony skubi膮 w skrzyd艂a
Odpowie mi dzi艣 echem i za swoje c贸ry wyda

Ewangelia smutku po cichutku wkr臋ca si臋 jak kornik
Zacznie 偶re膰 od 艣rodka, bo tak bardziej boli
I zap艂acz膮 wierzby, gdy z ich cienkich warg
Upleciesz sobie sznur za wszystkie z twoich k艂amstw

Po艣r贸d 艣mierci 偶ycie trwa, po艣r贸d oszczerstw prawda
W艣r贸d ciemno艣ci 艣wiat艂o zamienia si臋 w kochanka
Z kt贸rym wkr贸tce ruszysz, gdzie miejsce twojej duszy
Po艣r贸d czarcie miot艂y, gdzie diabe艂 licho kusi

Li艣cik od mamusi spisany atramentem p艂odu
Teraz to latawiec, co spadnie przed obliczem gromu
Chcia艂bym do nich wr贸ci膰, ale ju偶 nie mam domu
Wi臋c w lesie po kryjomu nie szcz臋dz臋 mu pok艂on贸w

Dodaj komentarz

Tw贸j adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola s膮 oznaczone *