Krvavy – Feed the Demon

https://youtube.com/watch?v=DLIfbxYrgWs

(Zwrotka 1)
Głowę rozdzieram na pół, coś siedzi wewnątrz
Wiem to na pewno, dziś jest źle ze mną
A może to z wami, nie jesteśmy tacy sami
Otoczeni znamionami i skazami świata!
Coś wdarło się do jaźni, w centrum wyobraźni
Dokonało kaźni, przypuściło atak
Na nerwowe zwoje, coraz mocniej się niepokoje
Targam dezolację chore pod poduszkę!
No i mam nauczkę, jestem tylko śmieciem
W rynsztoku mnie znajdziecie utopionego w rzygach
Zamknięty jak ostryga, perła jest czarna
To mieszkanie kogoś kto nie zna się na żartach!
O kurwa mać, tak cholernie źle się czuję
Pośród mordu myśli spokój odnajduję
O kurwa mać, może dziś się nie przyśni
Obraz sinych ciał i krwi o kolorze wiśni

(Zwrotka 2)
Chętnie bym się położył, ale nie mogę
Odczuwam trwogę gdy opadam na podłogę
Zamknął się skobel, siedzę tu zamknięty
Zatrzaśnięty w ciemności zbieram elementy
Zgroza, strach, lęk, cierpienie
Sklejam to wszystko licząc na zbawienie
Na uwolnienie od krzyku zaklętego w ścianach
Ale tu chyba dopiero zaczyna się zabawa
Tego świata prawa do mnie nie docierają
Podszedł do mnie wczoraj upadły anioł
I pokazał światło, było zielone
Uzmysłowiłem sobie, że o krok za daleko stoję
Mała chwila, a figiel czarta
Sprawiłby, że ciało równa się materia martwa
Czuję przepaść w głowie, której nie przeskoczę
A w przepaści głęboko truchło mamrocze
Setki ciał nabitych na ostrza poglądów
Ukrzyżowanych sądów, filozofii prądów
Wiją się w konwulsjach, czekają bym je dobił
Ale musiałbym tam wskoczyć i połamać nogi
Arrrrgh, jest tu tak głośno
Zaraz nie wytrzymam z głową nieznośną
Zaleje cementem głosy, szepczą wspomnieniami
Je to bawi, że się kogoś przeszłością karmi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *