Krvavy – Intro(wersyfikacje)

(Zwrotka 1)
Widzia艂em wczoraj ludzi, znaczy
Musia艂em si臋 obudzi膰, a niech to
Kolejny dzie艅 rozpocz臋ty kl臋sk膮
Przypomina mi, 偶e to jego 艣wi臋to
Dzi艣 dojrzewa we mnie piek艂o, wi臋c nie podchod藕
Dzi艣 dojrzewa we mnie piek艂o, wi臋c nie odchod藕
Tylko st贸j, tak jak ja, gdzie艣 na uboczu
Ich oczu, nie prowokuj i wzroku
I nie pr贸buj dotrzymywa膰 mi kroku
Bo ta 艣cie偶ka jest za w膮ska dla nas obu, to nie spos贸b
Bezdennie denna przepa艣膰, do kt贸rej si臋 zalecam
Jako艣 dziwnie si臋 u艣miecha, ma sw贸j pow贸d
To w niej zatopi艂em wszystkie swoje s艂owa
Kt贸re mog艂yby si臋 dzi艣 zwerbalizowa膰
Zosta艂em bez nich, czyli bez uprz臋偶y
B臋d臋 wi臋c milcza艂 i ws艂ucham si臋 w Ksi臋偶yc

(Zwrotka 2)
Czasem chcia艂bym by膰 g艂usz膮, czas械m bardziej jak powietrze
Rozp艂ywa膰 si臋 w prz械strze艅, by膰 pustk膮 nareszcie
Oddawa膰 si臋 grzesznie flaucie i podle
Bo tam gdzie usta pr贸buj膮 z艂apa膰 oddech
Wytwarza si臋 pr贸偶nia, to moja sk贸rznia
Pod ni膮 przeszywany jestem gestem
Kt贸ry zak艂adam na usta, aby艣 usta艂
W milczeniu owiec buduj膮c grobowiec
Dla wszystkich ofiar jednego za daleko s艂owa
Bez istot cielesnych, bez swob贸d doczesnych
I obowi膮zk贸w, zalewam si臋 cisz膮
Bo jestem w proszku…

Dodaj komentarz

Tw贸j adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola s膮 oznaczone *