Krvavy – Porte Folio, czyli truizmy zebrane

(Zwrotka 1)
Tak więc
Najpierw się narodzisz, czy się na to godzisz, czy nie
Potem czynnie wmawiając sobie wolną wolę
Będziesz ronił łzy słone na poczet tych decyzji
Za które przyjdzie ci się już tylko nienawidzić
I które nocami, nie czasami, a często
Będą oblepiały gęsto sieć twoich myśli
Jak łatwo się domyślić, za wyborami
Będą się czaić motywy z konsekwencjami
I przyjdzie też krwawić, fizycznie jak mentalnie
Bo przeciwności losu to zwierzęta stadnie
Się poruszające, może to brzmi banalnie
Ale w głowie wyhodujesz sobie pnącze
Opasające setki połączeń, zmartwień i zgorszeń
Które będzie cię ściągało w przepaść, w dół
A ty, bylе nie paść, ciągle jak wół – do przodu
Zabijesz siеbie w sobie, by dotrzymać temu kroku

(Break)
To jest jeden z moich ulubionych projektów, nazywa się “gnicie”
Jestem w tym bardzo dobry – gniję, rozkładam się

(Refren)
Będzie bolało i to kurewsko mocno
I będzie krzywo, gdy zechcesz wyjść na prostą
Zapytasz: “Po co to?”, Bóg odpowie z euforią:
“Będziesz Pan miał to wszystko do portfolio”
Będzie bolało i to kurewsko mocno
I będzie krzywo, gdy zechcesz wyjść na prostą
Zapytasz: “Po co to?”, Bóg odpowie z euforią:
“Będziesz Pan miał to wszystko do portfolio”

(Zwrotka 2)
Oto moje projekty, wszystkie bez perspektyw
Na przyszłość, na przyszłość będę pamiętał
Że wprowadzane na przemian korekty
Dają różne efekty, czasem te końcowe
Mój najdłuższy projekt to nerwica i kompulsje
Przedłużę kontrakt zaraz po tym jak usnę
Jeśli zasnę w ogóle, bo to kolejne z dzieł
Które prześladują mnie, chociaż bardziej we dnie
Niż w nocy, sam dałem się zaskoczyć
Gdy wszystkie oszczędności zainwestowałem
W poranne mdłości, na apatię wziąłem niemałe
Dofinansowanie z budżetu obywatelskiego
Spełniam się w roli odźwiernego
Bo na zamykaniu drzwi spędziłem setki dni
Więc gdy po raz ostatni zamknę je za sobą
To jakbym odcinał ciągnący się ogon

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *