Krvavy – Rytua艂 Nocnej Mary

//youtube.com/watch?v=ITpR3JAMdKE

(Zwrotka 1)
Chwytam demony w rze藕bione dusz膮 lustra
U艣miecham si臋 do nich, czekaj膮c jutra
Zapewniam rozrywk臋 rozbieganej psyche
Jak statek w butelce jestem zak艂adnikiem
>>Hoduj臋 potwory pod deskami 艂贸偶ka<<
Jaka艣 si艂a spod niego ich nie wypuszcza
Tresura jest 偶mudna, jak tych za szaf膮
Co 艣mia膰 si臋 potrafi膮 gdy ludzie si臋 rani膮
Lorazepam w pogotowiu, zarzygana po艣ciel
Wczoraj byli u mnie go艣cie w odwiedzinach
Znowu si臋 zaczyna, na stole pami膮tka
Po dawnych obrz膮dkach szeleszcz膮ca folia
B艂yszczy jak z艂ota kolia, 艂ykam jej per艂y
Zatapiam si臋 w umy艣le biernym
Daj spok贸j prosz臋, nie ci膮gnij za nogawk臋
Stapiam w jedno sen, maszkar臋, jaw臋

(Refren)
Odci艣ni臋te pi臋tno jak ostatnie pi臋tro
Chcia艂oby si臋 skoczy膰, ale przecie偶 si臋 przyrzek艂o
W szafie czyha piek艂o, monitory pal膮 wzrokiem
W mieszkaniu czuj臋 gaz, czuj臋 ogie艅

(Zwrotka 2)
艁ypi膮 na mnie z luster 艣lepia pobratymc贸w
Nie trzymam ich dla zysku, to nie 偶aden towar
Ani nie umowa, tak naprawd臋 to si臋 kocham
W ich pi臋knie i uroku mroku
Ludzie m贸wi膮, daj spok贸j, cz艂owiek, zwariowa艂e艣
Ale zawsze mia艂em talent do widzenia poczwar
Ta my艣l kie艂kowa艂a a偶 wreszcie doros艂a
By艂a brudna jak w r臋kach ksi臋dza hostia
Zamkni臋te w 偶yrandolach krwawi膮ce idea艂y
Jestem cz艂owieczkiem, jestem taki ma艂y
Impy si臋 zaopiekowa艂y, kiedy by艂o trzeba
>>Zamiast ludzi widz臋 tylko wisielcze drzewa<<
Rano sprawdzam skrzynk臋, przychodz膮 nowe listy
Pisz膮 do mnie plugawym atramentem krwistym
Nie chc膮 i艣膰 do grobu, zimna jest im gleba
Wi臋c uchylam im r膮bka domowego nieba

Dodaj komentarz

Tw贸j adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola s膮 oznaczone *