Kuki – Zgon przy porodzie

(Zwrotka 1)
Tak po prostu ta historia się zaczyna
Zakochany młody chłopak i piękna dziewczyna
Bajery typu spacery, wypady do kina
Wiem, że kiedyś będzie z nich bardzo fajna rodzina
Przy butelce wina siedzą we dwoje na plaży
Możesz nie kojarzyć, ale to są twoi starzy
Życie ułożone, bierze ją za żonę
Studia porobione i wybudowany domek (Łou-ło)
Za moment ta rodzina (Jei-je)
Będzie jeszcze miała syna
Zaczyna się poród, elegancki tato model
Wiezie przyszłą mamę swoim drogim samochodem
Wszystko gotowe, zabierają ją na salę
Zachowują spokój, nie denerwują się wcale
Nie mieści się w pale, żе się zrobi taki gnój
Bo miało być doskonale, a tu kurwa taki chuj

(Refren)
Zgon przy porodzie, zgon przy porodzie
Martwica macicy, zakażеnie w jajowodzie
Stara umiera, a ty pierdolony płodzie
Zostajesz na lodzie, zostajesz na lodzie
Zgon przy porodzie, zgon przy porodzie
Martwica macicy, zakażenie w jajowodzie
Stara umiera, a ty pierdolony płodzie
Zostajesz na lodzie, zostajesz na lodzie

(Zwrotka 2)
Stara zakopana już dwa lata po pogrzebie
Stary chla jak szmata, nie potrafi dojść do siebie
Jebie denaturat, nie ma nawet pięciu złotych
Odkąd napierdolonego wyjebali go z roboty
Upada nisko, chuj wbity we wszystko
Żule na panelach rozpalają wam ognisko
Dziwko, jebana melina
Nieprzytomny stary zarzygany leży w szczynach
Obsrane firany powiewają tu nieśmiale
A za nimi zapomniany głodujący malec
Leży cały w kale, nie przebierają go wcale
Piąty dzień głoduje, oblizuje pusty talerz
Przez wybite szyby wpada chłód, chłód, chłód
Nieporządek i meneli w bród, w bród, w bród
Najebany stary wyszedł, nie zamykał drzwi
A ty zostałeś z żulami sam na parę dni

(Refren)
Zgon przy porodzie, zgon przy porodzie
Martwica macicy, zakażеnie w jajowodzie
Stara umiera, a ty pierdolony płodzie
Zostajesz na lodzie, zostajesz na lodzie
Zgon przy porodzie, zgon przy porodzie
Martwica macicy, zakażenie w jajowodzie
Stara umiera, a ty pierdolony płodzie
Zostajesz na lodzie, zostajesz na lodzie

(Zwrotka 3)
Stary cię porzuca, nie wraca piąty miech,
Co za jebany pech, chodzi tu plota że zdechł,
Niech to biją kule, w ogóle niezła kaszana,
Bo wychowują cię żule, jak jebanego tarzana,
Oj nananana, nikt cię nie przytuliii,
Zamiast kaszki gerbera, skórki po cebuli,
Banda żuli, są nieczuli, kiedy tobie leci łza,
Gaszą ci szlugi na ryju, traktują gorzej jak psa,
Życie bywa trudne, podpite opryszki,
Robią z ciebie kurwę, żeby zalać pyski,
Pedofil cię rucha, zapłacił dwie dyszki
I kurwa po wszystkim, nasrał do kołyski,
Na pobliskim kocu jeden menel idiota,
Zgłodniał pierdolony i gotuje zupę z kota,
Chałupa płonie, to jebany koniec pecie,
Wszystko się zjarało no i śmiecie nie żyjecie.

Zgon przy porodzie po angielsku

(Verse 1)
This is just how the story begins
Fallen in love boy and a beautiful girl
Flirting like walks and trips to the cinema
I know, that in future it will be a great family
With a bottle of wine, they are sitting on a beach
You may haven’t noticed, but they are your parents
Life is arranged, they are getting married
College is finished and house is built (Woo woo)
In a moment this family (yea, yee)
Will have a son
Birth is getting started, elegant model dad
Is driving future mother in an expensive car
Everything is great, doctors are taking her on labour Ward
They are calm, not stressed at all
Who would wonder, that this will go that bad?
Because it was supposed to be perfect, and here is such a fucking dick.

(Chorus)
Death in childbirth, death in childbirth,
Uterine necrosis, fallopian tube infection
The mom dies and you foetus
You are left in the lurch
Death in childbirth, death in childbirth,
Uterine necrosis, fallopian tube infection
The mom dies and you foetus
You are left in the lurch

(Verse 2)
Mom is buried, the funeral was 2 years ago
Your dad guzzles, can’t pull himself together
He drinks denatured alcohol, he doesn’t even have 5 zlotys since he was kicked from his work, because of drinking
He falls low, dick was put everywhere
Bums are setting up a campfire on panels
Bitch, it’s a fucking sleazy bar
Your unconscious dad lies in piss
The shat curtains flutter shyly here
And behind them forgotten starving kid
Lying in stool, they don’t disguise him at all
He is starving for fifth day, he is licking an empty plate
Through broken windows goes coldness, coldness, coldness
Disorder and bums, galore, galore, galore
Drunk dad went, didn’t close the door
You were left alone with the chews, for couple days

(Chorus)
Death in childbirth, death in childbirth,
Uterine necrosis, fallopian tube infection
The mom dies and you foetus
You are left in the lurch
Death in childbirth, death in childbirth,
Uterine necrosis, fallopian tube infection
The mom dies and you foetus
You are left in the lurch

(Verse 3)
Dad left you, hasn’t come back for fifth month
What a bad luck, there is a gossip that he died
Holy fuck, that’s crazy
Because bums raise you like a fucking Tarzan
Oy nananana no one will hug you
Instead of Gerber porridge, an onion peel
Band of bums, they are insensitive, when a tear is running out of you
They put out a cigarette on your face, they treat you worse than a dog
Sometimes life is hard, drunk hooligans
They are making a whore out of you, to get some alcohol
A paedophile is fucking you, he paid 20 zlotys
It has fucking ended, he shat to your cradle
On a blanket one idiot bum
Got hungry and cooked a soup made of a cat
House is burning, it’s fucking end kid
Everything has burnt and you fucking garbage are dead

(Chorus)
Death in childbirth, death in childbirth,
Uterine necrosis, fallopian tube infection
The mom dies and you foetus
You are left in the lurch
Death in childbirth, death in childbirth,
Uterine necrosis, fallopian tube infection
The mom dies and you foetus
You are left in the lurch